Pianola, debiutancka powieść Kurta Vonneguta, to znakomicie napisana
antyutopia w kostiumie science fiction i - mimo upływu półwiecza od jej
publikacji - nadzwyczaj aktualna satyra na społeczeństwo zafascynowane
komputerami i automatami, a lekceważące wartości humanistyczne. Ameryka
po "drugiej rewolucji przemysłowej". Maszyny zastępują człowieka w coraz
to nowych dziedzinach - od pracy fizycznej do pracy umysłowej z
planowaniem na skalę państwa włącznie. Decydowanie o jednostce i
przyszłości społeczeństwa to także ich zadanie. Paul Proteus wywodzi się
z kasty doktorów - ludzi jak dotąd nie zastąpionych maszynami. Przed
nim obiecująca przyszłość, jednak porzuca to życie, a co więcej
przyłącza się do buntu tych, którzy chcą powrotu dawnego stanu rzeczy.
Pod wpływem kolegi, również członka najwyższej kasty w tym
technotronicznym społeczeństwie, Proteus w końcu podejmuje akty
terrorystyczne skierowane przeciwko temu bezdusznemu i w gruncie rzeczy
nieludzkiemu ładowi.
[Zysk i S-ka, 2007]
[Opis i okładka z: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/36025/pianola ]
AGA:
Kurt Vonnegut, to autor, którego nazwisko przez całą moją znajomość z fantastyką przewijało się w tle, ale nigdy nie stało się pierwszoplanowe. Nazwisko tego amerykańskiego pisarza kojarzone jest głównie z tytułami, które zostały zekranizowane, czyli „Rzeźnią numer pięć” i „Śniadaniem mistrzów”. Mnie się nigdy z niczym nie kojarzył i zawsze należał do grona autorów, po których dzieła planowałam sięgnąć „kiedyś”. Cieszę się, że choć raz udało mi się zamienić to „kiedyś” na „teraz”, warto było.
