Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo SQN. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo SQN. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 października 2017

"Wrota obelisków" - Nora K. Jemisin

LAUREATKA NAGRODY HUGO. Nominowana do Nagród Nebula i Locus.

Tak właśnie kończy się świat – po raz ostatni.

Nastaje Sezon, a ludzkość pogrąża się w długiej, zimnej nocy.

Essun – kiedyś opiekuńcza matka, obecnie mścicielka – znalazła schronienie, nie zdołała jednak odszukać córki. Spotyka dziesięciopierściennika Alabastra, który ma do niej prośbę. Jeśli Essun ją spełni, los Bezruchu zostanie przypieczętowany na zawsze.

Daleko stamtąd jej córka, Nassun, rośnie w siłę, a jej wybory mogą doprowadzić do rozerwania świata.




Kontynuacja trylogii rozpoczętej Piątą Porą Roku:
  • uhonorowaną nagrodą Hugo,
  • nominowaną do nagród Nebula, Audie i Locus,
  • będącą pierwszą książką wyróżnioną przez Wired.com,
  • nagrodzoną tytułem Notable Book of 2015 magazynu „New York Times”.

[Wydawnictwo SQN, 2017]
[Opis i okładka: http://www.wsqn.pl/ksiazki/wrota-obeliskow/]

Książka udostępniona dzięki uprzejmości Wydawnictwa SQN.


AGA:

Nora K. Jemisin zawsze mnie zaskakiwała swoją prozą. Pierwsze spotkanie było wyjątkowo nieudane, powieść  „Sto Tysięcy Królestw”, za którą otrzymała nagrodę Locusa za najlepszy debiut powieściowy, było w moim odbiorze tragiczne. Tym bardziej byłam zaskoczona, gdy sięgnęłam po, nie bez ogromnej dozy sceptycyzmu, „Piątą porę roku”. Książka zapowiadała się na powieść postapokaliptyczną, a okazała się historią-zagadką z głęboko osadzoną problematyką konfliktu kulturowo-rasowego. Gdy sięgałam po drugi tom, byłam przekonana, że tematyka prześladowań społecznych będzie kontynuowana, tym bardziej, że jest to dość często spotykana praktyka utytułowanych czarnoskórych amerykańskich pisarzy. I tutaj też pozytywnie się rozczarowałam, autorka w tomie podjęła problematykę, którą zapowiadano w tomie pierwszym, czyli zachowań społecznych po globalnej katastrofie. Bardzo ucieszyło mnie, że może nie całkowicie, ale dość konkretnie odeszła od tematyki dyskryminacji, obawiałam się bowiem, że jako pisarka, którą wszędzie przedstawiają jako pierwszą czarnoskórą pisarkę/pisarza, który otrzymał Nagrodę Hugo za powieść, będzie do bólu drążyła ten temat, co mają tendencję robić  afroamerykańscy pisarze. Co więcej autorka rzeczywiście otrzymała zasadnie nagrodę, za talent, a nie za kolor skóry, czy parytety, co w środowisku amerykańskim, stanowi nie chcę rzec, choć ciśnie się na usta, ewenementem w ostatnich czasach, dla porównania proponuję obejrzeć  gale wręczenia Nagród Akademii Filmowej. Tak, czy inaczej, oba tomy Pękniętej Ziemi są godne polecenia i uwagi.

„Wrota obelisków” to bezpośrednia kontynuacja pierwszego tomu. Śledzimy dalsze losy Essun, która znalazła schronienie w Castrimie. W wielkiej wspólnocie musi na nowo odbudować relacje z ludźmi, innymi górotworami, pilnować swojej przyjaciółki Tonkee, by nie narobiła sobie kłopotów, jednocześnie pobierać nauki od Alabastra, któremu pozostało niewiele dni życia, zanim pochłonie go kamień, a piata pora roku jest niebezpieczna, czyhają jeszcze inne zagrożenia. Na arenę wkracza również Nassun, córka Essun, która wędruje z agresywnym, przeświadczonym o jej złej naturze ojcem, Jijem. Ich celem jest tajemnicze miejsce, które ma wyleczyć Nassun z jej obrzydliwej przypadłości, którą skaziła ją jej matka-rogga.

Nora K. Jemisin ma niezwykły talent grania na wewnętrznych emocjach czytelnika, a podwaliny jej świata stanowią bardzo dobrze nakreśleni bohaterzy. Essun w pierwszej części była wulkanem emocji, często sprzecznych, przechodziła wielokrotnie ewolucję poglądów, a świat wywarł na niej wielkie piętno. We „Wrotach obelisków” właśnie na postaci Essun pisarka ukazała pięknie drogę od zmęczonej stagnacji i zniechęcenia do aktywnego działania, pokazała  też, że w obliczu globalnych katastrof niestety nie ma miejsca na szczytne idee demokracji, gdzie  jest wyłącznie miejsce na twardy despotyzm i rządy autorytarne. Czekam niecierpliwie na przetłumaczenie tomu trzeciego, bowiem postać Nassun jest dla mnie jeszcze nieodgadniona. Wydaje się z jednej strony lepszą wersją swojej matki. Ewidentnie  zostanie jej  zaoszczędzone wiele traumatycznych doświadczeń jej matki, z drugiej strony jest ona nazbyt dojrzałą postacią, jak na swój wiek. Wydaje się nazbyt wykreowana na „złote dziecko”.


Trylogia Pękniętej Ziemi, jeśli tom trzeci utrzyma poziom dwóch pierwszych, będzie jednym z ciekawszych propozycji fantasy ostatnich lat. A Nora K. Jemisin będzie musiała w przyszłości pobić swoje własne osiągnięcie. Życzyłabym sobie więcej takiej, zaangażowanej literatury.

Ocena: 9/10

środa, 21 czerwca 2017

"Pył Ziemi" - Rafał Cichowski

Czas wyrównuje wszystko do zera

W XXIV wieku Ziemia umiera. W przestrzeń kosmiczną zostaje wystrzelony Yggdrasil, statek pokoleniowy, który ma zapewnić przetrwanie gatunkowi ludzkiemu. Ponad siedemset lat później para nieśmiertelnych istot, technologicznie pod​rasowanych Ziemian, wraca na błękitną planetę. Od powodzenia ich misji zależy ocalenie statku i wszystkich osób znajdujących się na pokładzie. Muszą odnaleźć tajemniczą Bibliotekę Snów, w której zapisano ogół wspomnień ludzkości.

Lilo i Rez podczas swej wędrówki zetrą się z prymitywnym plemieniem, którego członkowie dawno zapomnieli o dobrodziejstwach techniki. Będą się układać z samozwańczym lordem władającym wiernie odtworzoną kopią wiktoriańskiego Londynu, którego największą bolączką są morderstwa prostytutek oraz zbyt wysoki poziom edukacji wśród plebsu. Zawędrują też do Aurory, miasta, gdzie barwy następnego zachodu słońca wybiera się w drodze głosowania.

Gdzieś na końcu drogi Lilo i Reza ukryta jest prawda. Ale czy warto dla niej poświęcić wszystko? Może pewnych rzeczy lepiej nie wiedzieć?

Pył Ziemi czerpie z wielu gatunków literackich, tworząc niezwykłą opowieść o świecie przyszłości, w którym zaawansowana technologia sąsiaduje z gotyckim mrokiem i absurdem. Imponuje skalą, porusza i bawi ostrym jak brzytwa poczuciem humoru.

[Wydawnictwo SQN, 2017]
[Opis i okładka: http://www.wsqn.pl/ksiazki/pyl-ziemi/]

Recenzja dla Duzeka.pl
Książka udostępniona dzięki uprzejmości Wydawnictwa SQN

AGA:

Po „Pył Ziemi” chciałam sięgnąć zaraz po przeczytaniu Neala Stephensona „7Ew”, tak, aby pozostać w klimacie apokaliptycznym. Nie do końca mi się to udało, a i powieść Cichowskiego nie do końca, okazała się tym, czym myślałam. Cieszy mnie jednak fakt, że na arenie polskiej literatury fantastycznej pojawiło się nowe nazwisko.
 O Rafale Cichowskim niewiele jeszcze można napisać; jest anglistą, z zawodu tłumaczem, dziennikarzem i copywriterem. W 2015 r. nakładem Wydawnictwa Novae Res ukazała się jego pierwsza powieść  „2049”, która od razu została nominowana do Nagrody Fandomu Polskiego imienia Janusza A. Zajdla. W tym roku ukazała się jego druga powieść „Pył Ziemi” tym razem nakładem Wydawnictwa SQN z bardzo  dobrze dobraną i dopracowaną okładką.

O czym jest „Pył Ziemi”?

Planeta Ziemia umarła. Ludzie ją zabili, po czym czmychnęli z niej, jak szczury z tonącego statku. Niestety nie wszystkim się udało, generalnie większość „utonęła”. Ta cząstka, która się jednak uratowała lekko też nie miała; niepokoje społeczne, bomba demograficzna, despotyzm, problemy ze sztuczna inteligencją;  w końcu celem uratowania resztek ludzkości zostaje wysłana misja ratunkowa na Ziemię.  Lilo i Rez, dwójka bohaterów ma odnaleźć Bibliotekę  Snów, w której zgromadzone są wszystkie wspomnienia wszystkich ludzi, cała wiedza ludzkości. Zaskakujące jest, że Ziemia okazuje się nie być martwa. Jeszcze bardziej zaskakujące okazują się być odpowiedzi, które otrzymują Lilo i Rez, a które dotyczą sensu istnienia ich i siedemdziesięciu paru milionów ludzi na arce.
„Pył Ziemi” wzbudził we mnie sprzeczne emocje.

Najpierw to, co mi się nie podobało.

Gdyby być delikatnym można by powiedzieć, że Cichowski czerpał garściami z literatury i kultury współczesnej. Gdyby być niedelikatnym i nazwać to wprost, to po prostu  wrzucił znane z wielu książek i filmów motywy, wszystko wstrząsnął, zamieszał i poszczególne elementy losował i wykorzystywał: zagłada Ziemi, statek-arka, kapitan-despota, bunt sztucznej inteligencji, bomba demograficzna, Adam-Ewa, Londyn-steampunk, epoka wiktoriańska, Kuba Rozpruwacz, Matrix,  Królowa Kier, wymieniać można bez końca. Pomysł na Świat wydaje mi się dość chaotyczny, z fantazją, polotem, rozmachem, ale jeszcze nie do końca ogarnięty. Jest w tym szaleństwo, ale czasem jednak ciut mniej, daje zdecydowanie ciut więcej, gdyby odrobinkę ująć, nie próbować w jedną powieść wsadzać piętnastu, wyszłoby o wiele lepiej. Narracja prowadzona skokowo, mało płynnie, czasem w stylu filmowym Guya Ritchiego, która wyprzedza potencjalne fakty, zaburza percepcję czytelniczą. Absurdalne rozwiązania fabularne i po prostu po chamsku narzucające się wzorce kulturowe, obrazy z „Wall-e”, „Obłoku Magellana”, „Solaris”, itd.

Teraz, coś miłego.

Niewątpliwy rozmach i przewrotność, nienormalny stan umysłu rodem z „Alicji z Krainy Czarów”, jakby się poruszać we śnie i przeskakiwać z jednej krainy do innej, otrzymałoby się mniej więcej to, co Cichowski zamieścił w swojej książce. Brawa za odwagę, ale  mocny kuksaniec za zrzynanie ze wzorców kulturowych. Nie wszystko jednak było kalką literacką. Biblioteka Snów, może ani nazwą, ani pomysłem, nie wybijało się oryginalnością, ale z pewnością  sposób  udostępniania zbiorów był pierwszorzędny. To samo tyczy się wyjaśnienia tytułu. To czym jest Pył Ziemi, jest genialną, bezczelną drwiną  popularnych w kulturze motywów ucieczki z umierającej Ziemi na arkę kosmiczną.


Podsumowując. 

Rafał Cichowski ma potencjał pisarski i jeśli tylko powściągnie trochę swój rozmach, wyrzuci trochę z głowy stałych elementów przewijających się w kanonie fantastyki, pozostawi tą swoją przewrotność , to uda mu się przetrwać na w sumie mało wymagającym rynku polskim. A jeśli odnajdzie w sobie oryginalność, to może wybije się ponad bycie po prostu poczytnym.

Ocena: 7/10

poniedziałek, 12 grudnia 2016

"Piąta pora roku" - Nora K. Jemisin


Rozpoczął się czas końca.
Rozpoczął się wielką czerwoną wyrwą biegnącą przez środek kontynentu i plującą popiołem.
Rozpoczął się śmiercią syna i porwaniem córki.
Rozpoczął się zdradą i zaognieniem ran.
Oto Bezruch, przywykły do katastrof świat, gdzie mocą ziemi włada się jak bronią. I gdzie nie ma litości.

Essun, kobieta z pozoru zwyczajna, za nic ma nadchodzącą zagładę. Jej mąż właśnie jedno z ich dzieci zabił, a drugie uprowadził. Pogrążona w żałobie i rozdarta rozpaczą, przemierza dogorywający świat. Jest zdolna dokonać jeszcze większych zniszczeń, jeśli pomoże jej to odzyskać córkę.


[Wydawnictwo AQN, 2016]
[Opis i okładka: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/3775052/piata-pora-roku]


Książka udostęniona dzięki uprzejmości Wydawnictwa SQN dla Secretum.pl.

AGA:


Nora K. Jemisin to amerykańska pisarka, którą polscy czytelnicy mieli okazję poznać dzięki Wydawnictwo Papierowy Księżyc i Wydawnictwu Akurat. Jednak proza Jemisin specjalnie nie zachwycała i nawet jej nagrodzony debiut nie oszałamiał, wręcz przeciwnie, nasuwał pytanie, za co ta nagroda została przyznana? Pięć lat po debiucie pojawia się „Piąta pora roku”, tom pierwszy „Pękniętej Ziemi”, który przywrócił moją wiarę w powieści fantasy.

Oto świat, w którym jeden człowiek może doprowadzić do katastrofy. Każdy utalentowany może rozbić skorupę ziemską na części i przynieść zagładę ludzkości - wywołać Piątą Porę Roku. Górotwory są naznaczone przez Ojca Ziemię, mają zdolność poruszania ziemią, ale na co dzień są nazywane pogardliwie roggami, ich dar jest przekleństwem. Jest to świat, w którym tych, którzy dysponują talentem, prześladuje się, gnębi, zabija, a w najlepszym wypadku oddaje „pod opiekę” Stróżom. W Fulcrum, paramilitarnej uczelni, roggi mogą nauczyć się, oczywiście pod ścisłą kontrolą, jak opanować swoje niszczycielskie umiejętności. Roggi, które się nie podporządkują są tropione, zabijane lub gorzej, pozbawiane wolnej woli, świadomości i osobowości, a następnie wykorzystywane jako bezwolne źródło mocy. W tym świecie żyje matka, której mąż zabił syna, bo okazał się roggą. W tym świecie mała dziewczynka zostaje oddana Stróżom, którzy nauczą ją, że krzywdzi się ją, by chronić innych przed jej mocą. W tym świecie jest też młoda kobieta, Cesarski Górotwór, którą traktuje się jak krowę rozpłodową, której celem jest urodzenie wszechmocnego górotwora. Wszystkie te historie łączą się i przeplatają, tworząc straszliwy obraz prześladowań i okrucieństwa.

„Piąta Pora Roku” bardzo mnie zaskoczyła, nie wierzyłam, że stać tę pisarkę na coś porządnego, na coś więcej niż tylko wymyślenie nowego, pokrętnego świata. Nigdy też nie przypuszczałam, ze powieść fantasy może być tak zaangażowana w problematykę społeczną, jednocześnie nie tracąc na swej atrakcyjności. Nie przypuszczałam, że cała powieść fantasy może traktować o nierównościach społecznych, dyskryminacji, nienawiści i okrucieństwie.

Początkowo czytając „Piątą Porę Roku” obawiałam się, że trafiłam na stereotypową powieść fantasy; społeczeństwo podzielone na kasty użytkowe i grupy wybrańców władających mocą. Bardzo obawiałam się, że poza oryginalnie wymyślonym światem nie znajdzie się nic ciekawego w tej powieści, tym bardziej, że właśnie takie było „Sto Tysięcy Królestw”. Nic bardziej mylnego. Władający mocą są zniewoleni, pomimo że mogliby w jednej chwili zniszczyć świat, dali się zastraszyć i ograniczyć przez specjalnie wyznaczonych do tego Stróżów. Społeczeństwo zamiast korzystać i doceniać umiejętności tłumienia wstrząsów przez górotworów, prześladują ich, izolują, a często po prostu mordują. Nora K. Jemisin dogłębnie, z wielką wrażliwością nakreśliła główne postaci; matkę, która czuje się winna śmierci swego syna, pomimo że zabił go jej mąż; dziecko, które odkrywa, że jej własna rodzina boi się jej, a ona sama jest traktowana jak tykająca bomba, która może zabić lub okaleczać ludzi; czy dziesięciopierściennego górotwóra, który chciałby po prostu żyć, a nie być wykorzystywany i traktowany jak narzędzie woli innych. Ogrom dyskryminacji i prześladowań w tej powieści jest olbrzymi, czytając książkę zastanawiałam się wielokrotnie, jak można egzystować w takim społeczeństwie. Najgorsze jest to, że autorka przedstawia dogłębnie problemy, które toczą współcześnie społeczeństwa. Zatrważające jest to, jak wiele nieszczęść może wynikać po prostu ze ślepego strachu i jak wiele niesprawiedliwości może wynikać z lęku.
„Piąta Pora Roku” jest napisana w sposób bezwzględnie przemyślany, nie ma miejsca na zbędne wątki, a wszystko łączy się ze sobą w zaskakującą całość. Świat wykreowany stoi na granicy zagłady, zresztą nie pierwszy raz, a pojawiające się elementy z naszej rzeczywistości, jak elektryczność, telegraf, czy tory kolejowe, intrygują jeszcze bardziej i powodują, że czytelnik zastanawia się, czy poprzednie Piąte Pory Roku, nie były apokalipsą naszego świata. Wszystkie elementy są jak puzzle, mają swoje, przemyślane miejsce.


Pierwszy raz spotkałam się z poważną literaturą fantasy, dogłębnie przemyślaną, traktującą o problemach społecznych, z którymi spotykamy się również w naszej rzeczywistości. Przygody bohaterów są dramatyczne, zazwyczaj tragiczne, a przecież traktują wyłącznie o jednym, o pragnieniu wolności, o życiu, w którym można po prostu być sobą. Nora K. Jemisin w pełni sobie zasłużyła na Nagrodę Hugo dla najlepszej powieści. Fantastycznie, że Wydawnictwo SQN postanowiło wydać tę powieść i bardzo liczę na to, że szybko wydadzą również tom drugi. Każdy w powieści znajdzie coś dla siebie, jednak tylko, ci, którzy doceniają trudną tematykę w literaturze, będą nią zachwyceni.

Ocena: 10/10
Przesłanie: "Epopeja dyskryminacji".